napraw.pl

Naprawy

Jak naprawić komputer bez wymieniania czegokolwiek

Po zlokalizowaniu niesprawnego gniazda na pamięć zakleiłem je prymitywnie przezroczystą taśmą klejącą i napisałem na górze “uszkodzone”. Lepsze to niż nic, po kilku latach przecież nikt nie będzie pamiętał, że to gniazdo nie działa. Trzeba je jakoś oznaczyć. Zadowolony, podłączyłem grafikę i już chciałem zaprezentować działanie komputera z jednym krótkim sygnałem dźwiękowym – jak powinno być – gdy po chwili komputer znowu wydał trzy urywane dźwięki, skarżąc się na coś. No cóż, sprzęt nadal nadaje się do naprawy. Postanowiłem wreszcie przestać być takim “hardkorem” i podłączyłem monitor, żeby dowiedzieć się czegokolwiek poza sygnałami z brzęczyka. Okazało się, że płyta (mostek północny?) z jakiegoś powodu nie identyfikuje, że podłączony jest wentylator procesora. Ciągle skarżyła się własnie na to. Nie mając chwilowo pomysłu jak rozwiązać problem, nie jak prawdziwi mechanicy, ustawiłem po prostu w BIOS-ie opcję Ignore i w tym momencie płyta przestała sygnalizować jego brak, umożliwiając normalne, poprawne przejście procedury POST.

16/08/2011 Posted by | Ogólne | Leave a Comment

Diagnostyka płyty głównej ASUS-a

Nie tak dawno wujek przyjechał do mnie z komputerem (który zresztą sam mu sprzedałem). Problem – nie działa. No jasne. Kosztował 300zł i chodził trzy lata, więc nic na to nie poradzę. Ale obiecałem zajrzeć. Płyta główna nie była uprzejma po włączeniu zasilania wydać żadnego dźwięku z brzęczyka systemowego. No cóż, od czegoś trzeba zacząć – pomyślałem. Naprawa sprzętu komputerowego nigdy nie stanowiła dla mnie specjalnego wyzwania. Wyjąłem kartę graficzną, ale efekt ten sam – brak komunikacji z płytą. Kolejnym krokiem było wyjęcie pamięci RAM – przecież w końcu płyta powinna “zaskoczyć”. I rzeczywiście, usłyszałem w głośniczku znajome pi, pi, piii. Naprawy takich rzeczy są jednak banalnie proste. Oczywiście nie był to poprawny sygnał, stwierdzający, że wszystko jest sprawne. Trzeba było szukać dalej. Drogą eliminacji chciałem się upewnić, który moduł RAM jest niesprawny – mechanicy pewnie postąpiliby tak samo. Okazało się, że jednak obie pamięci są sprawne, tylko drugie gniazdo DIMM z jakiegoś powodu generuje błędy. Ale to nie był koniec zmartwień.

16/08/2011 Posted by | Ogólne | Leave a Comment

Porządne serwisy dopieszczają klientów

Co najlepsze, nie zapłaciłem za usługę ani grosza! Przyjechałem specjalnie do serwisu, zleciłem pani na ladzie naprawę, ta już wyciągnęła druczki, tak zwane bileciki napraw, chciała wypisać, ale serwisant po prostu zrobił wszystko na miejscu, nawet nie wprowadzając rowera do warsztatu. Wszystko trwało jakieś dwie minuty, może trzy. Podziękowałem ładnie, zabrałem rower za drzwi i rozpoczęły się testy – koło przestało poruszać się na boki, a stopka… niestety, dalej ocierała się o bieżnik. Najgorzej jednak z hamulcami – pozostawiłem “zabawę” z nimi na później, zrobię sobie w domu – pomyślałem. Trzeba przyznać, że opona Schwalbe radzi sobie nawet na tym szutrze, którym wysypane są ścieżki w parku. Nie wiem co ci ludzie myśleli, wysypując je takim czymś. Mechanicy się ucieszą, znowu rower do naprawy. Choć w sumie za tę nie zapłaciłem niczego, ale przecież to wszystko w ramach reklamy i pozyskania klienta. Zadowolony – poleci serwis innym. Zresztą ja sam znam go z polecenia, moja dobra koleżanka tam chodzi.

16/08/2011 Posted by | Ogólne | Leave a Comment

Naprawa improwizowana w trakcie jazdy

Po dokręceniu piasty koło zaczęło wreszcie pracować zgodnie z oczekiwaniami: prosto, nie chybocząc się już tak strasznie na boki. Ominęła mnie konieczność wymiany łożysk, nie musiałem też dokręcać szprych ani kupować nowej felgi. Bardzo dobrze. Okazało się, że naprawa sprowadziła się do prostego dokręcenia! Mechanicy pewnie rozwiązują jeszcze głupsze problemy, przecież sam naprawiam ludziom komputery, więc wiem z jakimi banałami przychodzą. Czasem wręcz muszę im kazać tłumaczyć jak trzylatkowi co im się nie podoba w działaniu sprzętu, co robią (ale po kolei, mów jakbym był z innej planety) i czego oczekują po wykonaniu tych czynności. Rezultaty bywają zaskakujące, często nie ma tam nic do naprawy. Wracając do piasty – koło przestało trzepać na boki, ale stopka nadal pozostawała problemem. Niestety dokręcenie imbusu nie rozwiązało sprawy – w dalszym ciągu haczyła ona o bieżnik. Mechanicy nie posiadali na stanie nowej stopki, wobec czego zamiast jej zdemontowania zadowoliłem się podłożeniem złożonej kartki papieru wyrwanej z rozkładu jazdy.

16/08/2011 Posted by | Ogólne | Leave a Comment

A wystarczyło dokręcić piastę

Kolejnym moim podejściem do zreperowania roweru Active (kupionego zresztą w Makro, tam ponoć związek frazeologiczny “rower z supermarketu” nabiera nieco innego znaczenia), była wymiana łożysk. Jak już mówiłem, nie wiedziałem jak taka naprawa ma wyglądać, więc wybrałem się do profesjonalnego serwisu. Udało mi się jakoś ten rower zmontować tak, żeby tylko jeździł, z tyłu ustawiłem sobie hamulec “na słowo honoru” i wyruszyłem do miasta. Mam już zaufane miejsce, tam robią tanio i porządnie. Jak naprawy, to tylko tam. Po dojechaniu na odpowiednią ulicę wszedłem do sklepu (zawsze wszystko załatwia się przez sklep). Przez okno zobaczyłem, że z tyłu mechanicy pracują nad jakimś rowerkiem dziecinnym, w imadło wkręcona była felga i któryś z nich pompował dętkę kompresorem. Serwisant wyszedł do mnie, przywitał się (zna mnie już, a jak), poruszał kołem, wrócił do warsztatu, przyszedł z kluczem i jedyne co zrobił to dokręcił jakieś nakrętki, sam nie wiem co dokładnie one mocują, jedyne co się liczy to – właśnie, “esa” zniknęła.

16/08/2011 Posted by | Ogólne | Leave a Comment

Kulki w łożyskach wydają dziwne dźwięki

Kolejnego dnia, trwającej już chyba tydzień żmudnej akcji pod tytułem naprawianie roweru, wymyśliłem wreszcie, że nie jest winą poluzowanych szprych skrzywienie felgi. No przecież szprychy są w porządku – pamiętam z podręcznika, że testem na odpowiedni naciąg szprych jest ich pociągnięcie – jeśli wydają brzęczący dźwięk, oznacza to, że są odpowiednio napięte i wszystko jest w porządku. Jeśli dźwięk jest matowy – należy je dokręcać. Tylko czym? Nie mam takich narzędzi. Nawet nie wiem jak one wyglądają. Mechanicy pewnie wiedzą. Ale jak mówiłem – to nie szprychy. A więc łożyska! Tak, odwracając rower do góry kołami i stawiając na kierownicy i siodełku mogłem poruszać wreszcie kołem i przysłuchać się jego chrobotaniu – tak, przydałoby się ten rower oddać do naprawy.. Zbadawszy sprzęt stwierdziłem z całą pewnością, że to łożyska. Wszak słyszałem kulki, a właściwie kulkę, która pewnie wypadła z zębatki i teraz chrobocze w mechanizmie, wydając niemiły dźwięk zgrzytania metalu o metal. Tylko że ja nie umiem naprawić łożysk.

11/08/2011 Posted by | Ogólne | Leave a Comment

Walka ze skrzywioną felgą

Po zamontowaniu nowej terenowej opony (producent reklamuje ją jako “All mountain”) zaczęły się problemy: a to tarcie o błotnik, to znowu o stopkę, ale największym problemem oczywiście było ustawienie hamulców. Mimo kilkugodzinnej walki z linkami, imbusami, kluczami, śrubkami, śrubokrętami, nie udało mi się dopasować szczotek tak, aby nie wchodziły pod felgę i nie łapały się tam. To raz z jednej strony było krzywo, to z drugiej. Wymagana będzie naprawa – pomyślałem. Ale czego? Czy mechanicy nie powiedzą mi, że mam sobie dać spokój, że to tak może powinno być? W końcu to nie jest jakaś poważna usterka do naprawy, tylko ot, taka tam regulacja. Każdy użytkownik powinien w być w stanie wykonać ją samemu, korzystając z instrukcji czy podręcznika serwisowego. No ja nie jestem widać w stanie. Stwierdziłem w końcu, że przyczyną moich bolączek jest krzywo poruszająca się felga. Przekonany o jej skrzywieniu (u nas nazywają to “esa”, pewnie od literki S) już brałem się za zlecenie komuś dokręcania szprych, tak aby efekt skorygować.

11/08/2011 Posted by | Ogólne | Leave a Comment

Mechanika to nie jest moja mocna strona

Nie mam pojęcia o naprawianiu rowerów. Ostatnio na przykład zamontowałem sobie nową oponę, gdyż na poprzedniej ciągle łapałem kapcie i to po przejechaniu zaledwie pięćdziesięciu kilometrów po umiarkowanie trudnym terenie. Ot, taka drobna naprawa. Oczywiście nie było to takie proste z uwagi na blisko umieszczony błotnik (kupiłem oponę terenową z wielkim bieżnikiem, co nie było takie proste do realizacji, gdyż mój rower ma felgi 28 x 1,75, co w numeracji francuskiej wygląda jeszcze inaczej). A więc nowa opona haczyła o błotnik. Musiałem go solidnie powyginać, potem zacząłem go odkręcać, przesuwać, udało mi się go wreszcie po wielu godzinach tak umiejscowić, że nawet najgorzej zamontowane koło nie będzie trzeć o niego. Porządni mechanicy wiedzieliby od razu co robić. Ale to nie koniec moich problemów naprawy. Kolejnym była stopka, która już ze zużycia przeskakuje nieco za blisko koła, powodując oczywiście kolejne tarcie: czy to na zakrętach, czy znowu wciskając mocniej pedały na przykład przy jeździe pod górkę (co powoduje wyginanie ramy).

11/08/2011 Posted by | Ogólne | Leave a Comment

Zmagania z naprawą laptopa

Ostatnio moja dobra przyjaciółka przyniosła mi laptop, który miał się nie uruchamiać. I rzeczywiście, laptop nie startował. Po podłączeniu zasilania jedynym efektem jaki można było zobaczyć była mrugająca dioda LED od ładowania. Po podłączeniu samego zasilania bateryjnego nie działo się nic, również przy wciskaniu przycisku POWER. Próba naprawy poprzez programowe wykasowanie pamięci CMOS czy wciskanie przycisku uruchamiania przed podłączeniem prądu nie dawała rezultatu. Zniechęcony perspektywą ile by chcieli za zrobienie tego profesjonalni mechanicy, rozkręciłem netbooka i spróbowałem swoich sił. Naprawa okazała się być dosyć skomplikowana głównie z powodu konieczności dostania się do środka. Nie było to wcale takie proste. Dopiero szukając schematów i zdjęć w Internecie udało mi się doczytać, że do prawidłowego odkręcenia obudowy wymagane jest wyciągnięcie klawiatury przy użyciu – najlepiej – zegarmistrzowskich wkrętaków. Gdyby nie to – prawdopodobnie plastiki byłyby już przeze mnie połamane, a koleżanka wściekła.

11/08/2011 Posted by | Ogólne | Leave a Comment

Kiedy przydadzą się nam porządni mechanicy

Bywa czasem tak, że zepsuje nam się rower, mikser czy lodówka. Są to sprzęty, których raczej nie wyrzucamy i nie kupujemy nowych, w związku z czym należy je oddać do naprawy. Problemem jest oczywiście wybór odpowiedniego serwisu. Najlepsi mechanicy porozrzucani są po serwisach w całej Polsce i niekoniecznie jest oczywiste gdzie powinniśmy zostawić swoje pieniądze. Niektórzy serwisanci nie mają zielonego pojęcia o elektronice i naprawa będzie wyglądała tak, że będą próbowali “ożywić” nasz sprzęt poprzez wyciąganie i przekładanie elementów. Jeszcze inni naprawią nam tak, że po dwóch tygodniach będziemy musieli iść z reklamacją – lepiej tego nie róbmy, gdyż szkoda naszego czasu. Przyjdzie nam znowuż zapłacić za niekompetentną usługę i będziemy płacić tak długo, aż wreszcie poszukamy sobie innego zakładu. Gdy mamy na sprzęt gwarancję, nie warto udawać się do prywatnego serwisu, gdyż ściągnięcie plomb przez mechanika spowoduje utratę gwarancji. co sprytniejszy serwis odda zepsuty sprzęt na gwarancję i jeszcze wystawi za to rachunek.

11/08/2011 Posted by | Ogólne | Leave a Comment